czwartek, 18 kwietnia 2013

Jedziemy dalej!

Oto kolej dalsza część mojej książki:


Ness , bo tak odtąd będziemy ją nazywać, nie zaczyna swojego dnia jak każda normalna kobieta. W sumie nie zaczyna dnia nawet jak przeciętny człowiek. Gdy doszła już do siebie rozpoczęła się medytacja. Różdżkarz musi być zawsze skupiony i skoncentrowany. Zdarza się jednak że o tym zapomina i nagle wybucha, tak jak przed chwilą. To gra dla odważnych i nie ma w niej czasu na sentymenty. W pojedynku liczą się sekundy, jeżeli zostałeś poraniony to jest to twoja wina bo dowodzi tego że byłeś zdekoncentrowany.
            Po medytacji nie ma  śniadania. Im więcej czynników wpływających na to że jesteś szybszy tym lepiej, a przecież człowiek gdy jest głodny to chce jak najszybciej coś zjeść. Jednak po wielu latach praktyk przestaje to mieć jakiekolwiek znaczenie. Dla Ness trening przed jedzeniem był czymś oczywistym. Inaczej nie mogła nic przełknąć.
            Dotąd przygotowania szły tradycyjnie jednak wszystko zmieniło się podczas posiłku. Siedziała w kącie Baru Pod  Trzema Miotłami ( gdzie zatrzymała się na czas finałów w Hogsmade) żując swojego croissanta gdy wszedł Alex. Minę miał dość twardą co oznaczało że idą kłopoty.
 - Stało się coś? – zapytała gdy usiadł naprzeciw niej.
 - Na to wygląda. Zdaje się że twoje przeczucie tym razem zawiodło. Nie będziesz walczyła z tą Gruzinką która dopiero co weszła do ligi.
 - W takim razie z kim?
 - Z polką, Barbarą Kwiatkowską.
 - Ale przecież ja już z nią walczyłam! I dodatkowo przegrałam!
 - Tak, ale jesteś wyżej rankingowo, więc możecie bić się jeszcze raz.
 - Ale przez to trzeba będzie zmienić całą taktykę!
Mężczyzna spojrzał na nią powoli i przenikliwie, poczym powiedział:
 - Ostatnio zbyt często wybuchasz. To niepokojące… - a potem dał jej chwilę by się uspokoiła, więc mogła pomyśleć.
            Barbara Kwiatkowska, nazywana przez anglików Wielką Beką, została odkryta mniej więcej w tym samym czasie co Ness. Od zawsze ze sobą rywalizowały. Raz jedna wygrywała, raz druga, jednak nikt nigdy ostatecznie nie chciał rozstrzygnąć która jest lepsza. W tym momencie jednak to spotkanie wydawało się wyznacznikiem ich kariery: jedna przegra, jedna wygra i odbierze drugiej fanów.
 - A więc?? – odpowiedziała w końcu.
 - A więc co??
 - Musimy stworzyć nową taktykę. Masz jakieś pomysły??
Alex zamyślił. Jego czoło  na chwilę zmarszczyło się, poczym powiedział:
 - Mamy dwa rozwiązania. Albo trzy w jednym, albo starcie ostateczne. W magię ciągłą nie ma się co bawić, Beka jest od ciebie trochę silniejsza, a wersję razy pięć różdżek już raz przegrałaś. Ja osobiście radzę ci starcie ostateczne jednak znając twoją przeciwniczkę będzie za trójką. Może więc lepiej przygotować się na to?
            Ness jak zwykle wolała od razu starcie ostateczne. Lubiła się bawić z konkurentami. Pozostałe dwa sposoby walki wymagały stania w miejscu. Znając jednak nieomylność swojego senseia  stwierdziła:
 - Skoro tak to trudno: trzy w jednym.
 - W takim razie kończ tego rogalika i idziemy na arenę, póki nie zaczęła się walka o brąz.
 - Ty nic nie jesz?
 - Najem się na bankiecie z okazji  zdobycia złota przez ciebie – po tej wypowiedzi na jego twarzy zagościł uśmiech.
 - Nawet nie wiadomo czy się odbędzie!
 - Daj spokój! Wierzę w ciebie! I wiem że wygrasz!!
 - No tak…  - tym razem to jej usta ustawiły się w uśmieszek, mimo, że trochę krzywy, to jednak szczery…


  Luna Luvia                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz