Jedziemy dalej!
Oto kolej dalsza część mojej książki:
Ness , bo tak odtąd będziemy ją nazywać, nie zaczyna swojego
dnia jak każda normalna kobieta. W sumie nie zaczyna dnia nawet jak przeciętny
człowiek. Gdy doszła już do siebie rozpoczęła się medytacja. Różdżkarz musi być
zawsze skupiony i skoncentrowany. Zdarza się jednak że o tym zapomina i nagle
wybucha, tak jak przed chwilą. To gra dla odważnych i nie ma w niej czasu na
sentymenty. W pojedynku liczą się sekundy, jeżeli zostałeś poraniony to jest to
twoja wina bo dowodzi tego że byłeś zdekoncentrowany.
Po
medytacji nie ma śniadania. Im więcej
czynników wpływających na to że jesteś szybszy tym lepiej, a przecież człowiek
gdy jest głodny to chce jak najszybciej coś zjeść. Jednak po wielu latach
praktyk przestaje to mieć jakiekolwiek znaczenie. Dla Ness trening przed
jedzeniem był czymś oczywistym. Inaczej nie mogła nic przełknąć.
Dotąd przygotowania
szły tradycyjnie jednak wszystko zmieniło się podczas posiłku. Siedziała w kącie
Baru Pod Trzema Miotłami ( gdzie
zatrzymała się na czas finałów w Hogsmade) żując swojego croissanta gdy wszedł
Alex. Minę miał dość twardą co oznaczało że idą kłopoty.
- Stało się coś? –
zapytała gdy usiadł naprzeciw niej.
- Na to wygląda.
Zdaje się że twoje przeczucie tym razem zawiodło. Nie będziesz walczyła z tą
Gruzinką która dopiero co weszła do ligi.
- W takim razie z
kim?
- Z polką, Barbarą
Kwiatkowską.
- Ale przecież ja już
z nią walczyłam! I dodatkowo przegrałam!
- Tak, ale jesteś
wyżej rankingowo, więc możecie bić się jeszcze raz.
- Ale przez to trzeba
będzie zmienić całą taktykę!
Mężczyzna spojrzał na nią powoli i przenikliwie, poczym
powiedział:
- Ostatnio zbyt
często wybuchasz. To niepokojące… - a potem dał jej chwilę by się uspokoiła,
więc mogła pomyśleć.
Barbara
Kwiatkowska, nazywana przez anglików Wielką Beką, została odkryta mniej więcej
w tym samym czasie co Ness. Od zawsze ze sobą rywalizowały. Raz jedna
wygrywała, raz druga, jednak nikt nigdy ostatecznie nie chciał rozstrzygnąć
która jest lepsza. W tym momencie jednak to spotkanie wydawało się
wyznacznikiem ich kariery: jedna przegra, jedna wygra i odbierze drugiej fanów.
- A więc?? –
odpowiedziała w końcu.
- A więc co??
- Musimy stworzyć
nową taktykę. Masz jakieś pomysły??
Alex zamyślił. Jego czoło
na chwilę zmarszczyło się, poczym powiedział:
- Mamy dwa
rozwiązania. Albo trzy w jednym, albo starcie ostateczne. W magię ciągłą nie ma
się co bawić, Beka jest od ciebie trochę silniejsza, a wersję razy pięć różdżek
już raz przegrałaś. Ja osobiście radzę ci starcie ostateczne jednak znając
twoją przeciwniczkę będzie za trójką. Może więc lepiej przygotować się na to?
Ness jak
zwykle wolała od razu starcie ostateczne. Lubiła się bawić z konkurentami.
Pozostałe dwa sposoby walki wymagały stania w miejscu. Znając jednak
nieomylność swojego senseia stwierdziła:
- Skoro tak to
trudno: trzy w jednym.
- W takim razie kończ
tego rogalika i idziemy na arenę, póki nie zaczęła się walka o brąz.
- Ty nic nie jesz?
- Najem się na bankiecie
z okazji zdobycia złota przez ciebie – po
tej wypowiedzi na jego twarzy zagościł uśmiech.
- Nawet nie wiadomo
czy się odbędzie!
- Daj spokój! Wierzę
w ciebie! I wiem że wygrasz!!
- No tak… - tym razem to jej usta ustawiły się w
uśmieszek, mimo, że trochę krzywy, to jednak szczery…
Luna Luvia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz