wtorek, 30 kwietnia 2013

Opowiadanie

Jako że nudzi mi się strasznie i nie mam co robić postanowiłam zabawić was opowiadaniem ;)

    - Jak ona mnie wkurza! - Arela szła ogrodami Gildii skarżąc się Binie - Uważa się za nie wiadomo kogo, myśląc że jeżeli jest pierwszą dziewczyną ze slumsów i posiada jakieś niezwykłe umiejętności i jako podopieczna Wielkiego Mistrza  może wszystko!
- Mówisz to tak jakbyś się z nią zgadzała - głos Biny obudził we mnie jakieś nieznane uczucie, najprawdopodobniej strach lub zdziwienie co do tego faktu - przyznaj się, lubisz ją nawet , ja tak samo, ale nie przyznamy się do tego bo Regin by nas zniszczył.
   W sumie miała rację. Większość dzieci z ich rocznika to rozpieszczone bachory, ale lepsze przebywanie z nimi niż pogarda Regina. Sonea mimo iż bardzo się starała o sympatię reszty nowicjuszy , odpychała nie tylko swoimi rozległymi umiejętnościami magicznymi ale również swoim pochodzeniem. 
  - W takim razie co mam zrobić? Ona teraz przyjęła pozycję obronną , Regin wyzwał ją na pojedynek i już nie ufa nikomu W sumie to ciekawe, wcześniej była bardziej przyjazna, odkąd mieszka u Mistrza jakby się czegoś bała.
 - Wiesz, ma dużo nauki, jako podopieczna Wielkiego Mistrza .
- Nie to nie to... - zamyśliłam się ale w tej chwili doszłyśmy do sali - dobra zastanowię się później ...

    Jakoś tak się stało że zaczytałam się w bibliotece i gdy wracałam było już dawno po ciszy nocnej. Bardzo starałam się nie stukać butami i jak najszybciej znaleźć się w Domu Nowicjuszy, jednak w połowie drogi, na dziedzińcu, zauważyłam że ktoś siedzi na fontannie i ochlapuje sobie twarz. 
 - Hej, już jest dawno po czasie, chodź szybko nim nas złapią! - szepnęłam i ruszyłam w tamtym kierunku.
 - Co cie to obchodzi? - usłyszałam głos Sonei.
 - To Ty? Czemu nie jesteś jeszcze w Domu Wielkiego Mistrza?
 - Odczep się... - Sonea była wyraźnie zmęczona
 - Co się stało? Regin znowu  cie napadł? - usiadłam obok niej, rzeczywiście wyglądała na wyczerpaną.
 - Jakbyś nie wiedziała... Wszyscy podejrzewam braliście w tym udział, pewnie Ty pilowałaś. Wracasz właśnie z narady? - w jej głosie wyczułam pogardę - Nie masz nawet pojęcia jak te wasze wybryki dodają mi zmartwień, podczas gdy muszę... - urwała nagle.
 - Co musisz? - wydawało mi się że chciała coś w końcu z siebie wyciągnąć ale nie mogła
 - Hmmm... Nieważne - oczy miała pełne strachu - idź już bo cie złapią - wstała i chciała odejść ale się zachwiała. Była bliska upadku ale ją złapałam
 - Może cie oprowadzę?
 - Spadaj...

Nie wiem co mnie pokusiło aby następnego dnia podejść pod drzwi Domu Wielkiego Mistrza i podsłuchać krótką wymianę słów:
 - Wiesz co cie cie czeka jeśli powiesz o tym co widziałaś?
 - Tajemnica o Twoich czarnych praktykach jest bezpieczna...

I tak oto zrozumiałam wszystko co zdarzyło się później. I nigdy nie wybaczę  sobie tego że poszłam wtedy do Rektora...

Kto wie na podstawie jakiej Trylogii jest to opowiadanie, marne i krótkie ale zawsze warto poszukać ;) Powodzenia!
Luna Luvia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz